Szkoły fotograficzne powstają jak grzyby po deszczu. Po Warszawie, Łodzi, Poznaniu, kolejnym ośrodkiem staje się Wrocław. Co roku na rynku pracy pojawiają się dziesiątki wykwalifikowanych fotografików, których szanse sprzedaży prac z gatunku fotografii artystycznej są nikłe w porównaniu z ich kolegami malarzami, czy grafikami. Do studiowania przez młodych ludzi kierunku fotografii skłania często późniejszy prestiż artysty.
Jednak aby zaistnieć jako artysta, którego status zostaje ustanowiony przez społeczne uznanie, należy, poza tworzeniem, rozpowszechnić prace sygnowane nazwiskiem. To jednak udaje się nielicznym.
Wytwory fotografii nie mają powodzenia wśród kolekcjonerów sztuki, chociaż przez funkcję odzwierciedlania rzeczywistości są na pewno łatwiejsze w odbiorze niż na przykład obrazy malarskie. Zdjęcia są wszechobecne poprzez dostępność środka jakim jest aparat fotograficzny. Każdy wykonujący zdjęcie może stać się znawcą i krytykiem. Fakt ten sprawia, że sztuka fotografii nie cieszy się popularnością wśród potencjalnych klientów przychodzących na wystawę do galerii. „Ludzie często pytają o możliwość zakupu dzieł, jednak do transakcji zazwyczaj nie dochodzi”. – Opowiada Katarzyna Sagatowska ze Stowarzyszenia Dom Fotografii – „Klienci są bardzo rozczarowani słysząc cenę. Większość myśli, że cena fotografii artystycznej będzie zbliżona do kosztów odbitki w zwykłym zakładzie fotograficznym.” Zasadniczy problem, jaki się tu jawi, to brak kultury kolekcjonerstwa sztuki fotograficznej. Jak stwierdził Andrzej Świetlik: „Polacy nawet jeśli inwestują w sztukę to wolą pewniejsze techniki”.
[Justyna Grymuza]
|
|
| wstecz |
|---|