logo

Jestes Teraz: Start
Kobiety są wścibskie E-mail
Wielki Świat - Z Życia Gwiazd
Napisał: Michał Matuszewski   

ImageKobiety są wścibskie. Być może tak właśnie ukształtowała je natura, ja jednak skłonny jestem przychylić się w stronę bardziej nowoczesnych teorii. Od zarania dziejów jedynymi rodzajami aktywności podejmowanymi przez płeć piękną, było pielęgnowanie domowego zacisza. Spełniały się przez to, gotując, piorąc i sprzątając. Wychowując dzieci – zarówno męża, jak i te spłodzone z nieznanych mężowi uniesień.

Od zarania dziejów czynności owe były śmiertelnie nudne. Zmaganie się z zastępami kurzu i z martwym drobiem nie jest zupełnie tym, co może stanowić istotę samorealizacji. Kierat dzień w dzień, obowiązek przenoszenia tradycji, czyste gary, brudne gary, styrany mąż, który już dawno przestał interesować się czymkolwiek poza nową parą majtek i mechanicznym seksem na dobranoc. Nic dziwnego, że średniowieczne praczki zbierały się w jednym miejscu, tak jak piana zbija się w mydlane bańki przy brzegu rzek, w których zwykły myć brudną bieliznę mężów. Mówiły wtedy o rzeczach, o jakich mogły mówić, zabijając nudę bezsensownym potokiem słów. Mówiły o tym co mają, o tym czego nie mają i mieć nie będą, oraz głównie o tym, co mieć by chciały. Mydło pieniło się jak ich wzburzone marzenia, o księciach z bajki, o mężu, który widzi w nich więcej niż mógłby kiedykolwiek przypuszczać i o nudnym życiu, które chętnie zamieniłyby na coś innego, wzniosłego, oraz podniecającego. Czasami jakaś bańka pękała, czasem mieniła się pięknym refleksem zachodzącego słońca. Wyjmowały mokre majtki i pojedyńczo żegnały ze sobą czulej niżby można przypuszczać z toku ich rozmów. Potem wracały do domów, styrane, przez setki lat karmiąc się myślami o szczęściu, którego jedyną zaletą było to, że mogły się nim podzielić z innymi kobietami. Cóż, brzegi rzek zostały zastąpione przez pralki elektryczne i telefony, a męskie życie okazało się być równym kieratem o obliczu często jeszcze straszliwszym, niż do tej pory mogły sobie imaginować.

Wychowywanie i pielęgnacja zostały zastąpione odpowiedzialnością za własne życie, które daje poczucie niezależności, jednak obciąża bezsilnością nieudanych wyborów. Jedyne co zostało to sny o nieosiągalnym, z których jedyną zaletą było to, że nikt nie mógł tego mieć. Jolka też była wścibska. Czasami zdarzało jej się zaglądnąć do kieszeni męża, w poszukiwaniu miłosnego listu skierowanego do innych oczu, który wprowadziłby trochę rozrywki w jej życie. Szukała go z bijącym sercem i suchymi ustami, przestraszona z jednej, a oczekująca z drugiej strony. Chciała, aby skończył się ten okres tęsknoty i złudy, nieważne w jaki sposób. Czasami szukała też czegoś innego. Zawsze, w ślad za swoimi poprzedniczkami, marzyła o małej bryłce metalu, cennego kruszcu, który pasowałby tylko na jej palec. Jako kobieta nowoczesna była też realistką; oczekiwała tej deklaracji niepowtarzalności sycąc się snem już nie o księciu, a o kimkolwiek odpowiednim, bo przecież wiadomo, że książęta są jedynie w bajkach. Ktokolwiek odpowiedni miał na imię Andrzej i był facetem powtarzalnym. Miał pracę, lekką łysinę, oraz od kilku lat rosnący brzuch skrywany pod skąpym owłosieniem. Był średnio zadowolony ze swojego życia, oraz bardzo lubił seks, który za czasów studenckich smakował mu zdecydowanie bardziej. Nienawidził natomiast, gdy ktoś czytał jego prywatne SMS-y, zaglądał do wydruków bankowych i wąchał kołnierzyk w poszukiwaniu zapachu innej kobiety. Plusem było to, że nigdy nie dowiedział się o obsesjach dziewczyny. Żył tak, jak żyć należy – bez ekscesów, ale i bez samolubnego chamstwa. Jako człowiek nowoczesny sam dbał o własną higienę, czasem wyrzucał śmieci, czasem nawet pamiętał o jakiejś rocznicy.

Tego dnia miała przeczucie, że stanie się coś, co wreszcie ruszy jej życie z miejsca, co dopełni jego sens. Przeczucie było wspomagane pewnym świstkiem, jaki znalazła w koszu na śmieci, tym samym, który Andrzej zapomniał wyrzucić przed wyjściem do pracy. Na pomiętym paragonie widniała okrągła suma, przy jednej tylko pozycji, opisanej “wyrób złotniczy”. To mogła być tylko jedna rzecz, z czego zdawała sobie sprawę, tym bardziej, że w szufladzie, na dnie, leżała nowa paczka świeczek. Czekała obracając w dłoniach zegarek. W końcu wszedł. Nawet nie usłyszała szczęku kluczy, tylko jego głos. Trochę niepewny, trochę smutny, chociaż to pewnie było tylko jej wyobrażenie. Role na moment się odwróciły. Przywitał się z nią czule – namiętny pocałunek spłynął na jej usta, po czym Andrzej bezceremonialnie ogłosił, że już wrócił. Zamknął się w łazience, usłyszała odgłos płynącej wody. Włączyła palnik, na którym grzała się jego ulubiona zupa. Być może weźmie ją do restauracji, być może wymyślił coś innego, jednak nie mogła się zdradzić. Była cała roztrzęsiona, uda drżały jej z podniecenia i w żaden sposób nie mogła się opanować. Po chwili Andrzej wyszedł z łazienki, był jednak ubrany w to samo, w czym wszedł. Objął ją i zaprowadził do łazienki, w której uprzednio zgasił światło. Świece stały na podłodze, płomyki migały po kafelkach, jaśniały w malutkich bańkach piany wypełniającej wnętrze całej wanny. Image“Zapraszam” powiedział zdejmując z niej ubranie. Weszła bez protestu, zapominając nawet o zadaniu kluczowego pytania podtrzymującego farsę – “Z jakiej to okazji?”. Woda była ciepła, piana zimna i miękka. Andrzej wyszedł bez słowa, jednak ona wiedziała po co. Wyobrażała sobie jak to będzie, była troszkę zawiedziona, jednak teraz myślała tylko o małym, metalowym kółeczku. Pewnie klęknie przed wanną i nazwie mnie swoim aniołem, pomyślała. Taka niepowtarzalna kobieta, powtarzalnego faceta. Wszedł, świece na moment przygasły. Andrzej podał jej błękitne pudełko, wyszeptała niemrawe “O Boże”, otworzyła je, w środku błyszczał pierścionek ładniejszy, niż którykolwiek goszczący na jej palcach. Andrzej jednak nie klękał, nie mówił, milczał jakby trochę zmieszany. Ona też milczała, bo i co miała mówić. - Widzisz – podjął po chwili – chciałem, żeby to wyglądało inaczej. Od początku planowałem co powiem, ale teraz pamiętam tylko niezgrabne kawałki urwanych myśli. Chcę, abyś to przyjęła. Chcę abyś nigdy o mnie nie zapomniała, bo to co wydarzyło się między nami jest dla mnie bardzo ważne. Nie powiedziała nic. Poczuła tylko jak sen zmienia się w koszmar, jak księżniczce wyrasta wielka brodawka na twarzy. W tym tylko momencie chciała schować się na dnie wanny, zapaść pod ziemię, nie mogąc wydusić nawet jednego pytania. Chwyciła pianę w ręce, chcąc przykryć pod półprzezroczystą zasłoną, jednak bańki pękały w dłoniach, sypały niczym piach stanowiąc zdecydowanie zbyt nikłą ochronę przed tym wzrokiem. - Wybacz – powiedział – ale mój anioł ma inne oczy... Wyszedł, szczęknął zamek, usłyszała jak kładzie klucze na blacie. Została w wannie, bez słowa, widząc to, o czym zawsze wiedziała... Że skoro nie ma bajek, to...

[Michał Matuszewski]

                            

Wyrafinowana elegancja? Dyskretna oryginalność? Czy może wdzięk i jakość?
Przed Wami kolejny krok przygotowań do ślubu. Zaproszenia. To właśnie Dzięki nim Wasi...

Jeżeli szukasz kogoś kto przygotuje ciekawy film z wesala oraz chycesz otrzymać profesjonalną gazetową fotografię ślubną to bardzo dobrze trafiłeś ZAPRASZAM...

Komentarze (0)Add Comment

Napisz komentarz
quote
bold
italicize
underline
strike
url
image
quote
quote
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley
Smiley

busy
 
wstecz   dalej »

themesclub.com cms Joomla template
Copyright © 2010 Portal ślubny - Wedding24.pl  -  Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Portal Wedding24.pl nie ponosi odpowiedzialności za zamieszczane przez użytkowników treści
themesclub